Recenzja gry

 
 
 
Ultima Christmas - Yoroiookami
(Lartarin)

data wydania: 24/12/11
maker: VX
gatunek: świąteczna:)



Nie miałam żadnych wątpliwości, że specyfika tej gry od razu wpasuje się niczym dżem do układanki mojego specyficznego wypatrywania gwiazdora przez oszronione okno… Krócej nie zwykłam… sory… wiem, że plotę jak poplątana. Zaczynajmy.

Fabuła:

Ten krótki projekcik to świąteczny prezent dla wszystkich grzecznych i niegrzecznych mejkerowiczów. Pomimo tego, że gra jest adresowana przede wszystkim do userów UF, to i tak myślę, że każdy scenowicz znajdzie w niej coś „zbieżnego” z… Autor zafundował nam przygodę jako bohaterka/bohater, który poprzez podejmowane przez siebie decyzje wychodzi na grzecznego lub trochę mniej grzecznego. Przybytek imienia pani pomarańczowej (Ayene), to główna arena zmagań, w której przychodzi nam wykonywać świąteczne dobre uczynki. Naszej postaci dane jest również zwiedzić śnieżny szlak oraz dom św. Mikołaja, gdzie znany prawie wszystkim białobrody w tajemniczy sposób dopinguje się przed wigilijnym maratonem. Wracając do głównego wątku, celem gry jest znalezienie jak największej liczby prezentów, a następnie wymiana ich u Santy na odpowiedni tytuł. W końcu gdzie ten czerwony staruszek znajdzie bardziej ochoczą jednostkę niż w scenowym kolektywie… Należy wspomnieć również o bardzo poważnych dialogach. Niemalże na miarę Dickensa oddają one ducha Bożego Narodzenia.

Mechanika:

Wszystko jest bardzo proste, należy porozmawiać i wybrać opcję, którą aprobujemy. Nic dodać, nic ująć. Walka, hmm… Uświadczyłam nawet namiastki tego sportu bogów. Podobnie jak w dodgeballu rządzi się kilkoma prawidłami – śnieżką namierz, śnieżkę rzuć, śnieżki uniknij. Bynajmniej nie piszę o Disneyowej królewnie.

Oprawa audiowizualna:

Gra wykorzystuje w pełni standardowe zasoby VX-a. Dobrze wykonane wnętrza i „zewnętrza” nie dają okazji do pseudo-krytyki w wykonaniu mejkerowych ekspertów od mapingu. Title wykonany schludnie, temperatura gry nieco poniżej zera. Nawet śnieg tam pada… W Polsce też kiedyś padał…
Utworów jest jak na lekarstwo, jednak każdy z nich dobrze wywiązuje się z przypisanego mu zadania. W grze można usłyszeć również mikołajowy rechot oraz odgłos dzwonków (nie-komórkowych). Minimalizm na święta…

Zakończenie:

UC to krótka mini-gierka, giereczka, a nawet gierczunia. Jeśli ktoś przez cały rok szerzył „zuo”, lub był niewybitnie dobrotliwy, to te maks. 30 min, które poświęci na grę, nie będzie zmarnowanym przez niego czasem.


PLUSY:
-luźny humor
-świąteczny klimat

- MINUSY:
-krótka...
-okrojone grono odbiorców


FABUŁA: 3/6
GRAFIKA: 4/6
KLIMAT: 4+/6
MUZYKA: 3/6
MECHANIKA: 2/6

ŁĄCZNA OCENA: 3


 
 
www.000webhost.com